Dzidzia





Co to była za rozkosz żyć ciągle przy boku Dzidzi; oczekiwać rano, kiedy się ukaże przy śniadaniu, kłaniać się jej zdala, słyszeć jej szczebiot, patrzeć bez ustanku w okno
podczas godzin lekcyi ze Stasiem, czy się jej sukienka nie ukaże w ogrodzie, przy obiedzie mieć ją naprzeciwko siebie, a potem aż do wieczora na spacerze w lesie ciągle z nią!...
Człowiek się do dobrego okrutnie łatwo przyzwyczaja. Już nie rozumiałem przechadzki bez Dzidzi ani godzin poobiednich, spędzonych zdala od niej.
Gdy czasem z matką wyjechała w sąsiedztwo, chodziłem, jak owca, odbita od stada, miejsca sobie znaleźć niemogąc.
Czasem panie te wracały późno; ja na ganku czekałem, choćby do północy. Dopiero gdy usłyszałem turkot powozu, wjeżdżającego w bramę, uciekałem, co tchu, na górę.
Raz, pamiętam, nawalny deszcz spotkał nas na łące. Wiatr w same oczy, popłoch między towarzystwem ogromny! Wszyscy drżeliśmy o Dzidzię, której zdrowie było tak wątłe.
— Bierz pan parasol i Dzidzię, — zawołała na mnie pani Pawężyna, — nikt z nas nie ma siły utrzymać parasola... prowadź ją pan conajprędzej do domu!
Rozpiąłem parasol; mała rączka wsunęła się pod moje ramie, i poczęliśmy, co tchu, uciekać. Nawałnica była krótka. Zmieniła się niedługo w gęsty ciepły deszcz.
Przestaliśmy biedz i śmieliśmy się, jak.
dwoje dzieci, brodząc po błocie. Było to bardzo zabawne i przyjemne.
Rozpięty parasol nad dwiema głowami, zbliżającemi się ku sobie, by jaknajmniej dostać deszczu, robił mi takie wrażenie, jakgdybym Dzidzię miał pod własnym dachem, jakgdyby była
moję. Reszta towarzystwa była daleko, nas tylko dwoje, nad nami parasol, jak rozpostarte skrzydło opiekuńcze...
— Myślałam podczas tego szalonego wiatru, — rzekła mi Dzidzia, — jakby to było zabawnie, gdyby nas był parasol uniósł, jak balon, gdzie wysoko.
Przyszedł mi na myśl plafon Makarta, w którym dwoje istot ludzkich leci tak w powietrzu, jakgdyby ptasie miały skrzydła, i aż mi się niedobrze zrobiło z zazdrości.
Czemuż ja tak z Dzidzią pofruwać sobie nie mogłem!


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 Nastepna>>





Polecamy inne nasze strony: